wtorek, 3 czerwca 2014

Podróże i ich konsekwencje, czyli jak zmniejszyć wpływ transportu na środowisko

Od zarania dziejów ludzie przemieszczali się, wędrowali i podróżowali. Zmieniał się tylko sposób przemieszczenia. Oprócz podróży przy użyciu siły pociągowej, lub siły wiatru, każdy inny sposób podróży wymaga nakładu energii z paliw kopalnych lub energii jądrowej czy energii z paliw odnawialnych. A owy sposób spalinowego transportu przyczynia się, jak każdy już wie, po zapoznaniu się z kilkoma rozdziałami książki, do zanieczyszczenia i zmian środowiska.
Jak wiadomo, w dzisiejszych czasach najbardziej popularny środek transportu to samochód. Każdy taki samochód produkuje tlenki azotu, tlenek węgla i węglowodory. Duża część, powoduje skażenie środowiska ołowiem, który dodawany jest do benzyny. Tak więc, co ciekawe, auta powodują nie tylko skażenie powietrza, ale również gleby, poprzez ołów, który odkłada się wzdłuż szos, osiada na roślinach, które są zjadane przez pasące się na poboczu np. krowy. Wpływa również negatywnie na nasze zdrowie. A co najgorsze, samochodów wciąż przybywa. Stanowią one nie tylko wyznacznik wygody, ale również prestiżu, dlatego jest ich kupowana coraz większa ilość.

Dalszą część rozdziału autorka poświęca na omówienie sposobów zmniejszenia korzystania z owych środków transportu jakim są samochody. Z jednej strony jest to niemożliwe, aby całkowice wyzbyć się używania takich środków transportu jak auta, samoloty, ale można zastąpić je czasami innego rodzaju środkami komunikacji. Wiedzę taką posiada każdy człowiek, tylko poprzez przyzwyczajanie się do dóbr, które nam towarzyszą w dzisiejszym świecie technologii i rozwoju z nią związanym, jest to ogromnie trudne zadanie. Może już jednak czas, abyśmy rozwiązali stare problemy, nim stworzymy sobie nowe? 

Rolnictwo a ekologia, czyli co zrobić, żeby zdrowa wieś produkowała zdrową żywność.

Mówi się, iż w odróżnieniu od skażonych miast, wsie zachowują czyste środowisko. Wręcz przeciwnie, mieszkańcy wsi również doświadczają negatywnych skutków skażenia środowiska. Rolnictwo bowiem jest także jedną z głównych przyczyn skażenia wód i gleb. Zagrożenia wynikające ze współczesnego rolnictwa to na przykład: złe gospodarowanie powierzchnią gleby powodujące erozję, przepasienie, używanie coraz większych ilości nawozów sztucznych. Autorka zaznacza, iż jednym z największych zagrożeń związanych z rolnictwem jest skażenie środowiska pestycydami. Pestycydy to taka ogólna nazwa dla różnorodnych związków chemicznych, które są teoretycznie mało szkodliwe dla człowieka,ale powinny być zabójcze dla wszystkiego co ogranicza plony roślin uprawianych przez człowieka. Przeznaczone są do zwalczania owadów, grzybów, gryzoni i chwastów. W dalszej części rozdziału autorka opisuje skutki intensywnego stosowania chemii w rolnictwie. W dużej dawce, stosowanej przez kilka lat, żadne rośliny nie wytrzymują nadmiaru pestycydów.
Dlatego już w Polsce, w latach 80 zaczęły w prasie pojawiać się informacje o rolnictwie zgodnym z przyrodą. Jest to bardzo ciekawy temat, który zainteresowałby nawet mało zaciekawionego czytelnika. Autorka owego rozdziału w bardzo klarowny sposób wyjaśnia czytelnikowi co to jest rolnictwo ekologiczne. A mianowicie,daje ono wysokie plony, najwyższej jakości, a jednocześnie zapewnia maksymalną ochronę środowiska. Muszę przyznać, iż póki nie sięgnęłam po książkę Anny Kalinowskiej, nie miałam o tym najmniejszego pojęcia. Temat rolnictwa ekologicznego, które nie powoduje skażeń środowiska, powinien być zalecany, a nawet zastrzeżony jako jedynie dozwolony na obszarach chronionych. Żywność wyprodukowana dzięki takiemu rolnictwu, nie jest tylko dobra, a nawet leczy ludzi. Dlatego tak wielką uwagę powinno przywiązywać się do tematu rolnictwa ekologicznego, oraz pozytywów związanych z jedzeniem owej żywności, która powinna być dostarczana do sanatoriów, pensjonatów, zajazdów, szpitali.

Jest tylko jedna zasada, o której wspomina autorka książki. To produkowanie możliwie najwięcej, ale w zgodzie z przyrodą, szanując jej prawa i zależności. 

Zielone bogactwo strefy umiarkowanej, czyli nie czas załować lasów

Nowe spojrzenie na świat lasów, które ukazuje nam Anna Kalinowska, autorka książki „Ekologia – wybór przyszłości” brzmi następująco: „Drzewa są jednym z najwspanialszych przejawów hojności natury. Zachwycają nas swoim pięknem, dostarczają schronienia i pożywienia niezliczonym gatunkom istot, wśród nich i nam – ludziom”. Największym wymiernym w złotówkach kapitałem naturalnym naszego kraju jest las, jak pisze autorka „imponujący dom roślin i zwierząt, miejsce romantycznych spacerów, zbawienie dla klimatu, ochrona przed powodziami”. Jednak mimo wszystko nie ma go zbyt wiele, ponieważ pokrycie powierzchni lasem wynosi 27,8%.  Procenty procentami, ale o wartości lasu decyduje jego wiek i jakość, a z tym też u nas nie najlepiej. Przez wiele lat są one nadmiernie eksploatowane, co wpływa na zmianę ich struktury. Na przykładzie, połacie drzew najstarszej klasy wieku, stanowią około 20%, a powinny stanowić 30%, aby nie zakłócać życia lasów jako biocenozy. Lasy uważana są zazwyczaj za kopalnię drewna.  Las to jednak nie tylko produkcja drewna, do jakiej roli  był on przez wieki sprowadzany. Przede wszystkim las łagodzi klimat, chroni od wiatru, sprowadza ożywcze deszcze. Autorka pokazuje nam piękną fotografię lasów w owym podrozdziale, które oczyszczają powietrze.

Aby poprawić sytuację lasów, powstał program w Ministerstwie Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa, które zakłada długofalowe działanie do 2015 roku. Za najważniejsze cele programu uważa się: odnowienie drzewostanów zniszczonych zanieczyszczeniami powietrza, zalesianie słabych gruntów, których uprawa dla rolników jest nieopłacalna, a także ochrona najcenniejszych zasobów przyrodniczych w parkach narodowych i tworzenie rodzaju „banku genetycznego” zapewniającego wysokiej jakości nasiona i sadzonki. Owe spojrzenie na las, o którym mowa była na początku posta dokańczane jest przez autorkę książki w taki sposób „Na skutek naszego postępowania drzewa giną. Giną całe lasy i pojedyncze drzewa. Jeśli chcemy skutecznie stanąć w obronie drzew musimy się nauczyć nowego spojrzenia na lasy, a mianowicie, las nie może być lasem gospodarczym. Jesteśmy częścią przyrody, dlatego nic tu nie powinno się marnować, a porządek powinien panować wszędzie. Mimo tego, że jesteśmy inteligentnymi stworzeniami, nie powinniśmy zapominać, że natury stworzyć nie umiemy, tak jak nie umiemy stworzyć ani źbła trawy. Dlatego tak bardzo powinniśmy wpajać już małym dzieciom miłość do lasów, żeby polubiły leżące drzewa. Spacer po lesie jest dobry na wszystko. Jednak spacerując po lesie, warto zwrócić uwagę na to, że nie każda spędzona tam chwila, była tą wykorzystaną na chwilę zadumy. Niejednokrotnie  spotykamy się tam z górami śmieci, a w porze grzybobrania ściółka leśna wygląda jak wiosenne orce, rozgrzebywana przez grzybiarzy. Kto rzeczywiście kocha las, powinien zacząć się o niego troszczyć już teraz. 

Klimat – wieczna zagadka, czyli jak żyć pod kloszem

Autorka w owym podrozdziale opisuje efekt cieplarniany, historię naszej planety związaną z klimatem, obrazując to w niektórych momentach interesującymi fotografiami oraz wykresami dotyczącymi globalnej temperatury.
Historia naszej planety, a bardziej szczegółowo – naszego klimatu, obejmuje prawie 5 miliardów lat. Klimat zmieniał się na przestrzeni wieków, w szerokich granicach mierzonych podstawowymi elementami, takimi jak: temperatura powietrza, ilość opadów, w takich czasach, gdzie działalność człowieka była jeszcze znikoma. 6 tysięcy lat temu w Europie Zachodniej panował klimat cieplejszy niż dziś. I tak właśnie autorka zaznacza, że w naszym stuleciu da się odczytać wzrost temperatury średnio około 0,1 stopnia Celcjusza na każde ćwierćwiecze.
Jakie są lub będą zatem skutkiem globalnego ocieplenia? Komputerowe modele zmian klimatycznych wskazują, że niektóre skutki ocieplenia się Ziemi będą uniwersalne.
Najbardziej oczywiste jest, co zaznacza autorka, podnoszenie się poziomu wód morskich z powodu topnienia lodowców. Co więcej, wszystkie nisko położone wyspy koralowe nie będą się nadawać do zamieszkania przez ludzi. Negatywne konsekwencje dotkną także terenów przybrzeżnych kontynentów lub większych wysp, oraz nizin otaczających delty rzek.
Kolejnym skutkiem globalnego ocieplenia będzie większa ilość opadów. Oceany będą intensywniej parować, oraz doznamy większego zachmurzenia.
Globalne ocieplenie wpłynie również niekorzystnie na rośliny i ich produkcję, np. wzrost temperatury tylko o dwa stopnie Celcjusza w krajach podzwrotnikowych może obniżyć produkcję ryżu o ponad 10%.
Pomimo negatywnych konsekwecji, na ociepleniu klimatu mogą skorzystać Kanada i Rosja. Jak zaznacza autorka, znajdują się tam wielkie obszary, które są zbyt zimne na zakrojone na dużą skalę uprawy zbóż.
Reasumując, jedynym sposobem pozbycia się efektu cieplarnianego jest powrót do okresu przedprzemysłowego. Autorka jednak zauważa, że nikt tego nie proponuje, co jest jej zdanie, wręcz zadziwiające. Specjaliści mimo wszystko są zgodni, że można dużo zrobić, by przynajmniej przyhamować proces globalnego ocieplenia. Co jednak wydaje się trudniejsze, to nakłonienie państw świata do zgody na podjęcie środków zaradczych. A to powinno być coś, czym powinniśmy być nadzwyczaj zainteresowani. Jak pisze Anna Kalinowska „Kraje uprzemysłowione, które głównie przyczyniają się do problemu efektu cieplarnianego, powinny przodować w poszukiwaniu rozwiązań”. Efekt cieplarniany to tylko jeden z bardzo widocznych skutków działalności człowieka. Nie powinniśmy jednak się dziwić, kiedy za kilka lat pojawią się także inne zmiany klimatu, a wręcz powinniśmy być na to przygotowani, jeśli nie podejmiemy odpowiednich kroków zaradczych.


Zagrożenie bogactwa gatunkowego Ziemi, na przykładzie lasów tropikalnych

Lasy tropikalne kiedyś nazywane były „zielonym piekłem”, jako tajemnicze, niedostępne, pełne groźnych niespodzianek. Jest to jednak źródło cennych roślin jadalnych i leczniczych, ale przede wszystkim cennego gatunku drewna. Autorka w owym rozdziale wypunktowuje kilka przyczyn wycinania lasów tropikalnych, które są dla nich zabójcze.
Szlachetne drzewa tropikalne rosną pomiędzy innymi gatunkami drzew, więc aby zdobyć kilkanaście wyniosłych pni, trzeba przy okazji wyciąć wielkie przestrzenie lasu. Co więcej, wywóz drewna niszczy także cienką warstwę gleby. Gleba ta jest niestety uboga w pierwiastki odżywcze.
Autorka zauważa, że różnica cen pomiędzy i pozostałymi gatunkami tropikalnych drzew jest bardzo wielka, dlatego jej zdaniem, nie opłaca się wywozić tanich drzew. A zapotrzebowanie na szlachetne gatunki jest naprawdę ogromne.
Drugą przyczyną wycinania lasów tropikalnych jest rolnictwo. Wycinanie lasów pod uprawę jest naturalnym sposobem korzystania z gleby przez mieszkańców Ameryki Południowej.
Następną przyczyną są plany gospodarcze polegające na budowie zapór dla elektrowni wodnych, co skutkuje w zatapianiu ogromnych obszarów lasów i zmianie stosunków wodnych na inne. Co więcej, budowa wielkich dróg przecina ciągłość lasów tropikalnych i jest niebezpieczna dla żyjących tam zwierząt.
 Wycinanie lasów tropikalnych jest naprawdę ogromnym problemem. Lasy te są współtwórcami środowiska, co oznacza, że gdy ich zabraknie, zabraknie też wody i cienia, a to oznacza susze, które spowodują tragedię wielu plemion. Osobnym problemem jest także wyginięcie wielu gatunków roślin i zwierząt, a co istotne, w lasach tych żyją najbogatsze w gatunki ekosystemy na świecie.

Oczywiście, co podkreśla autorka tekstu, wiele ludzi, którzy są przejęci zagrożeniem wycinania lasów tropikalnych działają na rzecz zahamowania tego procesu. Tworzą się organizacje, które starają się walczyć z tym problemem, jednak czasami owa walka przynosi odwrotne skutki. Ceny drewna zaczynają wtedy spadać,a eksporterzy decydują się na wycięcie lasów na pulpę do produkcji papieru. Z tego też względu powstało Międzynarodowe Porozumienie w Sprawie Handlu Drewnem Tropikalnym. Miało ono ustalić zasady handlu drewnem z krajami rozwijającymi się. Niestety na razie niewiele krajów przyjęło proponowane rozwiązania.

Miasta w natarciu, czyli o przegęszczaniu populacji na właśne życzenie

Ludzie na wszystkich kontynentach wciąż szukają szczęścia w wielkich miastach. Zagęszczanie populacji na tych terenach prowadzi do skażenia powietrza spowodowanego koncentracja przemysłu, kominów domów mieszkalnych, oraz wyziewami samochodóch. Jest to jeden z największych problemów dręczących mieszkańców wielkich miast. To z kolei ma wpływ na nasze zdrowie, co ukazuje autorka w III rozdziale książki „Ekologia – wybór przyszłośći”. Skutki te przejawiają się w zapaleniach gardła, podrażnieniach oskrzeli.
Co interesujące w tym rozdziale, to to, iż w Londynie zabroniono z tego względu ogrzewania węglowego, zmieniając je na system elektryczny i gazowy. W tym czasie w Europie Wschodniej budowano wielkie huty, np. w Krakowie czy Warszawie. Względy prestiżowe były bardziej istotne niż zdrowie mieszkańców. Dlatego też, w tak dużych miastach żyje się gorzej, kiedy potrzebujemy oddechu i zaczerpnięcia świeżego powietrza. Bilans tlenu, którego zbyt mało produkuje skąpa zieleń miejska, może być poprawiony przez dopływ z zewnątrz. Dlatego tak ważne jest, co zauważa autorka książki, zachowanie płuc miejskich,czyli parków, skwerów, drzew i korytarzy powietrznych. Problem jednak stanowią architekci, którzy czasami nie potrafią tego zrozumieć i uważają, że są to jakieś „widzi-mi-się” ekologów. Tak naprawdę, wizje miast ekologicznych rodzą się w głowach architektów, tylko trudno je im czasami zrealizować. Są oczywiście miasta, które od samego początku budowane są z myślą o człowieku. Jednak jak pisze Richard Register „Ekomiasto jest miastem ekologicznie zdrowym. Jednak nie ma takiego miasta na świecie. Znamy tylko fragmenty, w niektórych współczesnych i historycznych miastach” (R. Register, [w:] Kalinowska, s. 56).
Populacja ludzka nie chce jednak zrozumieć specyfiki różmych miejsc i omija przepisy, wycianając drzewa, które stanowią o charakterze miasta, lub budują wysokie, szczelne ogrodzenia, całkowicie sprzeczne z howardowską ideą nieprzerywania ciągłości widoku lasu i szlaków komunikacyjnych.
Autorka reasumując swoje myśli, pod koniec rozdziału zamieszcza bardzo ciekawy list, co wzbudza zainteresowanie czytelnika. List ten napisał jej kolega po fachu, Andrzej Korbel. Dedykuje on ten list architektom i urbanistom, przyszłym twórcom ekologicznych miast.


Nisza ekologiczna człowieka, czyli jak populacja ludzka funkcjonuje w swym środowisku

W owym podrozdziale autorka chcąc zobrazować oddziaływanie populacji na oddziaływanie środowiska posługuje się uproszczeniem terminu populacja ludzka, i traktuje ją jako populację istot żywych.
Autorka w bardzo klarowny i przystępny dla każdego z nas sposób, wyjaśnia owy wpływ populacji ludzkiej na środowisko. Populacja może wchodzić w interakcje z innymi populacjami z różną intensywnością, w zależności od wielu czynników działających na nią ze strony środowiska takich jak: struktury genetyczne i ekologiczne, wielkość i liczebność osobników. Autorka zaznacza, że wpływ populacji na środowisko może być czasami bardzo duży, np. jak wielkie rozlewiska spowodowane pracami inżynieryjnymi bobrów. Z tego też względu warto wiedzieć, że nawet najdrobniejsze działanie populacji człowieka ma wpływ na środowisko, w mniejszym lub większym stopniu. Jak wiemy, jesteśmy owadożerni, detritużerni, glonożerni, pyłkożerni, nie mówiąc już, że mięsożerni. Innymi słowy, jesteśmy wszystkożercami, a to dzięki właściwościom fizjologicznym i możliwością przygotowania owych pokarmów. Autorka zwraca uwagę na fakt, że formy zdobywania pokarmu też są różnorodne, zaczynając od zbieractwa, łotwiectwa, rybactwa, a kończąc na uprawach pól. Oczywiście, im większa skala naszych działań, tym większy jest wpływ na środowisko. Jako przykład może tutaj posłużyć połów dużego statku rybackiego, który wiąże się z zanieczyszczeniem wody wyciekami paliwa i smarami, śmieciami wyrzucanymi z ładowni. Co istotne, ile ryb musi zginąć, aby zapełnić tylko jedną skrzynkę rybami?
Także formy wpływu populacji ludzkiej na glebę zależą od sposobu i skali uprawy. Wielki wpływ na erozję gleby ma uprawa, która jest niedostosowana do rodzaju gleby, nadmierny wypad zwierząt i wycinanie lasów. Zniszczenie powierzchni gleby wiąże się też z zalewaniem asfaltem dróg i lotnisk.
Autorka w bardzo czytelny sposób ukazuje, iż populacja ludzka nie zna „granic ni kordonów”. Jej oddziaływanie na środowisko da się zauważyć w każdym zakątku świata. Mimo tego, w historii ludzkości pojawiają się przejawy przemyśleń na temat naszego środowiska, przez co próbujemy otaczać jednak nasz żywy świat i przyrodę specjalną opieką i ochroną, wyłaczając ją z wpływu ludzkiej działalności, zostawiając w niezmienionej formie. Cały taki system ochronionych obszarów ofiaruje produkcję tlenu i miły krajobraz dla oka.
Dlatego tak bardzo ważne jest, aby uznawać przyrodę za mającą wielką wartość i dokładać jak najwięcej starań, aby terenów chronionych było coraz więcej, a populacja ludzka, w jak najmniejszym stopniu przyczyniała się do degradacji naszego środowiska. Jak zaznacza autorka, nawet po tytule książki „ekologia to wybór naszej przyszłośći”. Dlatego też powinniśmy o nią dbać, w czym może pomóc nam owa książka, która dostarcza wielu isotnych i ciekawych informacji, a przy tym napisana jest w sposób zwięzły i treściwy.