wtorek, 3 czerwca 2014

Miasta w natarciu, czyli o przegęszczaniu populacji na właśne życzenie

Ludzie na wszystkich kontynentach wciąż szukają szczęścia w wielkich miastach. Zagęszczanie populacji na tych terenach prowadzi do skażenia powietrza spowodowanego koncentracja przemysłu, kominów domów mieszkalnych, oraz wyziewami samochodóch. Jest to jeden z największych problemów dręczących mieszkańców wielkich miast. To z kolei ma wpływ na nasze zdrowie, co ukazuje autorka w III rozdziale książki „Ekologia – wybór przyszłośći”. Skutki te przejawiają się w zapaleniach gardła, podrażnieniach oskrzeli.
Co interesujące w tym rozdziale, to to, iż w Londynie zabroniono z tego względu ogrzewania węglowego, zmieniając je na system elektryczny i gazowy. W tym czasie w Europie Wschodniej budowano wielkie huty, np. w Krakowie czy Warszawie. Względy prestiżowe były bardziej istotne niż zdrowie mieszkańców. Dlatego też, w tak dużych miastach żyje się gorzej, kiedy potrzebujemy oddechu i zaczerpnięcia świeżego powietrza. Bilans tlenu, którego zbyt mało produkuje skąpa zieleń miejska, może być poprawiony przez dopływ z zewnątrz. Dlatego tak ważne jest, co zauważa autorka książki, zachowanie płuc miejskich,czyli parków, skwerów, drzew i korytarzy powietrznych. Problem jednak stanowią architekci, którzy czasami nie potrafią tego zrozumieć i uważają, że są to jakieś „widzi-mi-się” ekologów. Tak naprawdę, wizje miast ekologicznych rodzą się w głowach architektów, tylko trudno je im czasami zrealizować. Są oczywiście miasta, które od samego początku budowane są z myślą o człowieku. Jednak jak pisze Richard Register „Ekomiasto jest miastem ekologicznie zdrowym. Jednak nie ma takiego miasta na świecie. Znamy tylko fragmenty, w niektórych współczesnych i historycznych miastach” (R. Register, [w:] Kalinowska, s. 56).
Populacja ludzka nie chce jednak zrozumieć specyfiki różmych miejsc i omija przepisy, wycianając drzewa, które stanowią o charakterze miasta, lub budują wysokie, szczelne ogrodzenia, całkowicie sprzeczne z howardowską ideą nieprzerywania ciągłości widoku lasu i szlaków komunikacyjnych.
Autorka reasumując swoje myśli, pod koniec rozdziału zamieszcza bardzo ciekawy list, co wzbudza zainteresowanie czytelnika. List ten napisał jej kolega po fachu, Andrzej Korbel. Dedykuje on ten list architektom i urbanistom, przyszłym twórcom ekologicznych miast.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz